Z lotu ptaka

W jednym z poprzednich wpisów wspominaliśmy o sprzęcie do robienia zdjęć i kręcenia filmów, który wzięliśmy ze sobą na wyprawę. Podczas rejsu statkiem mieliśmy okazję wykorzystać jeden z nich – latawiec typu sled o rozpiętości 2m.

Stwierdziliśmy, że fotografia latawcowa (z ang. KAP – kite aerial photography) będzie dobrym kierunkiem, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne panujące na Wyspie Króla Jerzego, i mniej więcej od czerwca rozpoczęliśmy kompletowanie potrzebnego ekwipunku korzystając z rad doświadczonego w temacie kolegi (pozdrowienia dla Icelandera!) oraz źródeł internetowych. Sam latawiec został uszyty w Polsce, natomiast duży, solidny nawijak kupiliśmy online w Chinach, a linkę typu dacron w USA. Do tego doszło jeszcze parę drobiazgów w postaci krętlików, karabinków etc. nabytych w lokalnych sklepach wędkarskich i wspinaczkowych.

Pierwsze testy samego latawca robiliśmy jeszcze w Krakowie i podczas obozu szkoleniowego w Gdyni, skąd pochodzą poniższe poglądowe zdjęcia (autor: Ania Grebieniow):

Pomijając lekko uszkodzony łokieć i paznokieć, co było wynikiem zbyt małego nawijaka w stosunku do siły wiatru, a innym razem – nie zabrania rękawic, można stwierdzić, że wypadły one pomyślnie.

Do zamocowania kamerki sportowej (SJ4000 zakupiona w Chinach, bardzo podobna pod każdym względem poza ceną do GoPro2) zrobiliśmy tzw. rig i krzyż Picaveta, ale dopiero przed wypłynięciem i nie mieliśmy czasu tego przetestować.

Tak więc zaczęliśmy od razu z grubej rury i wymyśliliśmy sobie, że testy wykonamy na… statku. Po pertraktacjach z załogą rosyjską dostaliśmy pozwolenie na puszczenie latawca z rufy, pozostawało więc czekać na odpowiedni kierunek i siłę wiatru. W końcu się udało (takich udanych prób łącznie było 3): najlepiej się sprawdzał wiatr wiejący lekko z boku od dziobu (niestety, nie mieliśmy możliwości zmierzyć prędkości wiatru). Na lince, 10m pod latawcem, był zawieszony krzyż Picaveta przy pomocy specjalnych zaczepów. Dzięki temu, niezależnie od kąta pod jakim jest linka, rig zawsze utrzymuje kamerkę poziomo. Jak na pierwsze loty tego typu, zdjęcia wyszły dość zadowalająco.

I jeszcze parę zdjęć z naszych zmagań – tym razem robionych już z ziemi (znów podziękowania dla Ani za zdjęcia):

Kolejne testy przed nami 😉

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.