Starość nie radość, młodość nie wieczność…

…czyli moje 26 urodziny, które wypadły dokładnie wczoraj. Jeszcze rok temu w życiu bym nie przypuszczała, że odbędą się w takim miejscu 🙂

Niektórzy pewnie się domyślają, co też mogłam dostać w prezencie…

Tak, tak, nie mylicie się – tym razem jedna foka była z drewna i zrobiona przez naszego kierownika, a drugą z kawałka blachy zrobił Piotrek, żeby na Święta było czym pierniczki wycinać. Oprócz tego dostałam książkę „Żony polarników” wraz z sympatyczną dedykacją – będzie co czytać w długie zimowe wieczory. Nie zabrakło też magicznego tortu według starego przepisu od mojej Cioci (spody z orzechowej bezy przełożone masą kawową, mmm), który wspaniale upiekł Piotrek – tu, na dalekiej Północy smakował dokładnie tak samo jak w domu 🙂

Tak, świętowanie było wczoraj, a dziś już szara rzeczywistość – właśnie kombinuję, co na obiad jutro zrobić, bo dokładnie o 20:00 przejęłam dyżur od kolegi 😛

Pin It

2 komentarze do “Starość nie radość, młodość nie wieczność…

  1. Spóźnione ale szczere życzenia. Obrodziło latoś foczkami w Hornsundzie ;)) Pozazdrościć tylko prezentów i polarnej wyżerki 🙂 Czy pod Hansem mamy już Mc Donalds’a ? Bo tak jakoś swojsko jak na rynku we wrocku ;)) w tej jadalni.
    Pozdrawiam cieplutko z chłodnego Wrocławia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.