Tablica przy wyjściu, na której goście zawsze zostawiają ślad po sobie

Spotkania na krańcach świata cd.

Kiedy dowiedzieliśmy się, że udało nam się zakwalifikować na wymarzoną wyprawę do Stacji Arctowskiego, od razu pojawiło się pytanie – z kim będziemy pracować i mieszkać pod jednym dachem oraz czy mamy jakichś wspólnych znajomych?

Po doświadczeniach spitsbergeńskich, kiedy to okazało się, że z dwoma osobami z naszej ekipy mamy wspólnych kolegów z Krakowa, a ponadto na jednym z jachtów odwiedzili nas kolejni znajomi, tylko czekaliśmy jaka znajomość nam się trafi na Arctowskim. Długo nie trzeba było czekać, kiedy okazało się, że nasza Asia zimowniczka zna się z Łukaszem, z którym spędziliśmy cały rok na Spitsbergenie. No tak, w końcu wszyscy jesteśmy jedną, polarną rodziną.

Podczas jednej z wizyt statku MV Fram jeden z przewodników zrobił sobie ze mną i Sylwkiem zdjęcie. Szybko zapomniałam o tym fakcie, ale przypomniała mi o nim Sara, nasza dobra znajoma ze Spitsbergenu, wysyłając mi zdjęcie z komentarzem, że jej znajomy odwiedził stację Arctowskiego, bardzo mu się tam podobało, fajni ludzie, sama popatrz, a tam – ja.

Wspólny znajomy

Innym, ciekawym spotkaniem były odwiedziny jachtu Beaufort 13, na którym przypłynął Michał, kolega Sylwka z Gdyni, z którym razem pracował. Michał któregoś dnia postanowił coś zmienić w życiu, spakował się i pojechał w świat, aż w końcu zamarzył sobie, żeby dotrzeć na Południe. Czatował na jacht przez kilka miesięcy, aż wreszcie udało mu się znaleźć kapitana, który przyjął go do załogi, a swoją podróż do Antarktyki rozpoczął od wizyty w polskiej stacji.

Beaufort 13 w Zatoce Admiralicji

Beaufort 13 w Zatoce Admiralicji

Tablica przy wyjściu, na której goście zawsze zostawiają ślad po sobie

Tablica przy wyjściu, na której goście zawsze zostawiają ślad po sobie

Z załogą jachtu

Z załogą jachtu

Kolejna taka historia tylko nas utwierdza w przekonaniu, że w takie miejsca jak to, nie trafia się przez przypadek; to nasze spełnienie marzenia, szansa na zmianę czegoś w życiu, możliwość dowiedzenia się czegoś o sobie samym. Kwestia, czy tylko będziemy mieli wystarczająco dużo odwagi, żeby z takiej możliwości skorzystać.

A te spotkania, których jesteśmy uczestnikami z pewnością będą miały ciąg dalszy w bliskiej czy dalszej przyszłości. O tym jesteśmy przekonani 😉

Pin It

3 komentarze do “Spotkania na krańcach świata cd.

  1. Zdarzają się zupełnie niezwykłe sytuacje. Będąc na Wyprawie na Spitsbergenie w latach 1978/1979 zapoznałem dziennikarza Radzieckiego. W latach 1982/1983, gdy byłem na VII Wyprawie Antarktycznej, ten sam dziennikarz, przybył z delegacją Radziecką do naszej bazy, bardzo to pasuje do cyklu reportaży „spotkania na krańcu świata”.
    Jerzy Sacewicz – geofizyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.