Spitsbergeńskie warzywa

Za oknem mamy śnieg i mróz, a nam rośnie zielona sałata, bazylia, pietruszka, szczypiorek, a ostatnio zasadziłem nawet rzodkiewkę 🙂 Z tego co wiem, jesteśmy na Stacji pierwszą wyprawą, której udała się hodowla warzyw w tych ciężkich warunkach polarnych!

Nie jest to sprawa prosta: krótkie lato, niskie temperatury to dość nieprzyjazny klimat. Jednak zanim cokolwiek wyrosło, przejrzałem fora dyskusyjne, poświęcone hodowli pewnego, nielegalnego ziela 🙂 Jest tam najwięcej informacji o tym w jakim sztucznym świetle najlepiej rosną rośliny. Okazało się, że odpowiednim i jednocześnie ekonomicznym rozwiązaniem są lampy sodowe. Głównie stosuje się je w oświetleniu dróg, ze względu na to, że mają jedną z najwyższych skuteczność świetlną, a dodatkowo żółta barwa światła jest dobrze postrzegana przez ludzki wzrok. Takie oświetlenie jest też wokół naszej Stacji i było z czego zrobić oświetlenie do naszego warzywniaka. W ten sposób Słońce, które przez najbliższe kilka miesięcy nie wschodzi w ogóle zastąpiłem 400W lampą sodową i dwiema świetlówkami T8 36W jako uzupełnienie widma światła. Oprócz oświetlenia konieczne było też zbudowanie czterech skrzynek i wyłożenie ich folią. Ziemia to zasługa Mirka, nakopał jej kilka wiader, a także posiał, nawozi i podlewa rośliny.

Obecnie mamy raz na tydzień zieloną sałatę do obiadu, a bazylię i pietruszkę w nieograniczonych ilościach. Ze szczypiorkiem jest gorzej, bo wyhodowanie go z nasion jest dość trudne. Dlatego jako jego wspomaganie zasadziłem 2 małe cebulki. Ilość jeść w sam raz na jajecznicę ze szczypiorkiem na śniadanie dla 10 osób, którą robię w czasie swojego dyżuru 🙂 Rzodkiewka to był eksperyment. Za jakiś czas przekonamy czy się powiódł…

Pin It

7 komentarzy do “Spitsbergeńskie warzywa

  1. Dagmaro. Ja w wytłaczanki po jajkach wkładałem cebulę i czosnek. Podlewałem w kuwetach wodą bo dobrze utrzymują wilgoć. Zielone listki czosnku to jak szczypiorek. Smakuje dobrze z serkiem robionym przez Ciebie jak i innych ;))
    Pomysł smakowity w samych założeniach a że sukces to jeszcze lepiej.
    Pozdrawiam cieplutko

  2. Fajnie to sobie wymyśliliście, świeże warzywa w tak nieprzyjaznym środowisku to jest coś.

    W domu zdarzyło mi się razy reanimować jednego storczyka i jeszcze jedną roślinę, kutej nazwy nie pamiętam. Reanimacja obu zdechlaków zakończyła się sukcesem. Cała akcja odbyła się zimą, czyli w warunkach kiepskich. Zrobiłem inkubator z akwarium i umiesiłem go daleko od okna, bo i tak światła dziennego mało a jedynie problem z chłodem od okna. Z racji tego, że były to stosunkowo małe rośliny to wystarczało akwarium o wymiarach 50-40-50cm. Oświetlenie zrealizowałem na żarówce energooszczędnej 35W świeciła około 10h na dobę. Dodatkowo dołożyłem grzałkę z termostatem trymując 26C i był też wentylator żeby nie zakisiło się to wszystko. Oczywiście do uprawy sałaty aż takie kombinacje nie są potrzebne, ale jeśli macie z jakimiś roślinami problemy to przede wszystkim zwrócić uwagę na temperaturę, według mnie idealnie byłoby w dzień mieć około 25C a w nocy około 19C (różnica temperatury między dniem a nocą sprzyja rozwojowi, bo rośliny nocą nie traci energii zdobytej za dnia). Następna sprawa nie mniej istotna to światło, jeśli używacie lamp sodowych to moim zdaniem nie ma potrzeby martwić się urozmaiceniem widma, widmo takiej lampy jest już całkiem spoko i raczej skupiłbym się na zwiększeniu ilości światła. Czyli jeśli lampy sodowe faktycznie mają taką dobrą sprawność to bym się na nich skupił. Myślę że 10-12 godzin świecenia powinno wystarczyć. Następna sprawa to wilgotność powietrza. Ja w swoim inkubatorze utrzymywałem wilgotność około 80% ale to raczej w Waszym przypadku nie będzie konieczne, myślę że około 65% powinno wystarczyć. To są podstawowe trzy parametry, kontrolując je będziecie w stanie uprawiać nawet tropikalne rośliny. Dodatkowo trzeba też zadbać o nawożenie.

    A wiecie w ogóle, jaką macie tam wilgotność powietrza? Trzeba być ostrożnym żeby jakiegoś grzyba nie wpuścić w te deski na ścianie. Gdybyście kiedyś w przyszłości chcieli tym zająć się poważniej to proponowałbym umieszczenie tam mini szklarni, zwykła rurkowa konstrukcja obleczona folią. Na pewno rozwiązałoby to problem wilgoci powietrza i uchroniło przed grzybem ściany.

    Gdyby ktoś był zainteresowany to podsyłam link do wątku opisującego moje zmagania z storczykiem. Reanimacja w inkubatorze zaczyna się drugiego stycznia tego roku.
    http://www.forum.storczyki.pl/viewtopic.php?f=3&t=1071&p=16714#p16714

    • Dzięki za link 🙂 Temat jest dość długi, ale częściowo przeczytałem go.

      Jeśli chodzi o nasz ogródek to na pewno dałoby zrobić się to lepiej, ale zrobiliśmy to z tego co mieliśmy, jednocześnie wiedząc, że w lecie będziemy musieli zlikwidować go i przywrócić dotychczasową funkcję pokoju.
      Fajnie byłoby zrobić taką pełnoprawną szklarnię i przeznaczyć na stałe jedno pomieszczenie do tego celu. Kupić jakieś lepsze nawilżacze powietrza, bo ten wkład ultradźwiękowy co jest w misce z wodą na jednym zdjęciu zepsuł się po kilku tygodniach (co się dziwić kosztuje kilkanaście złotych na „znanym portalu aukcyjnym”).
      Przydałyby się też oprawy sodowe zapewniające równomierny rozkład światła, zamiast tego odbłyśnika zrobionego z puszki po rozpuszczalniku w ilości odpowiedniej do naświetlanej powierzchni.
      Lampy sodowe dają światło pozbawione całkowicie zimniejszej części widma – podobno powoduje to, że rośliny gorzej rosną, stąd te świetlówki o temp. barwowej 5000K.
      Skuteczność świetlna wysokoprężnych lamp sodowych dochodzi do 200lm/W – nawet więcej niż diód LED.
      Temperatura jest raczej OK, zapewnia ją samo oświetlenie.

      Najgorsze, że nie mamy ziemi, którą moglibyśmy wymieszać z tundrą, ani nawozów 🙁 Jeśli zamówimy w IGF PAN teraz to dostaniemy dopiero w lipcu 2013, kiedy przypłynie statek.
      Jedyna szansa to że dostaniemy ziemię jak i nasiona od mieszkańców Longyearbyen, którzy obiecali nam kiedy tu byli podczas ostatniej wizyty księdza. Następna ma być na początku grudnia (ale to nie jest pewne na 100%).

  3. Zgadza się lepiej mieś w widmie też kolor niebieski ale to nie oznacza, że bez niego będzie źle rosło. Przede wszystkim jest potrzeba odpowiednia (duża) ilość światła. I jeśli będzie to światło, które trafia widmem w obszar fotosyntezy to nie zostanie zmarnowane i roślina będzie czerpać energię z takiego światła. Czyli jeśli ekonomia mówi że najlepiej dać światło sodowe (które swoim widmem trafia w obszar fotosyntezy) to lepiej iść w tym kierunku i dołożyć np jedną lampę sodową zamiast dbać o widmo kosztem ilości światła.

  4. Co do ziemi, to jeśli jest problem z jej pozyskaniem to może trzeba się zastanowić nad uprawą hydroponiczną przykładowo w keramzycie, tylko że wtedy jest dość istotny problem odpowiedniego nawożenia. W domu na parapecie uprawiam w ten sposób roślinę Dizygotheca elegantissima i całkiem dobrze sobie radzi. A jeśli powstałaby taka całoroczna szklarnia to można zawsze ziemię przywieźć z kraju statkiem 🙂

    • Kolejna lampa sodowa na razie nie wchodzi w grę, bo nie miałbym z czego ją zrobić. Tym bardziej, że nasz mechanik już teraz krzywo patrzy na wszelkie dodatkowe pożeracze energii 🙂 Mamy pewien limit paliwa do generatora, który nie możemy przekroczyć. A uprawa hydroponiczna byłaby super, tylko tak jak napisałeś potrzebny jest sam keramzyt jak i nawozy. Ocenimy jak nasza uprawa sprawdziła się w dłuższej perspektywie czasu i wtedy spróbuję powalczyć o dodatkowe środki na to 🙂 Jak przyjdzie paczka z nasionami pomidorków koktajlowych to sprawdzimy czy coś urośnie z tego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.