Pożegnanie z Hytteviką

Korzystając z lekkiej poprawy pogody, w miniony weekend odwiedziliśmy Hyttevikę. Niestety, po raz ostatni.

Pogoda w czerwcu nas nie rozpieszcza – na palcach jednej ręki możemy policzyć ładne, słoneczne dni. Na szczęście, naszą wycieczkę do Hytteviki udało się tak zaplanować, że przynajmniej jeden dzień mieliśmy pogodny. Zrobiliśmy sporo zdjęć, nawdychaliśmy się do woli zapachami tundry i spotkaliśmy liczne stada reniferów. Czasem, gdzieniegdzie można było zobaczyć leżące pośród mchów ich piękne poroża. No i tym razem nie natknęliśmy się na niedźwiedzia 🙂

Hyttevika jak zawsze powitała nas swoim niesamowitym urokiem, aż żal było ją opuszczać – tyle naszych wspomnień jest z nią związanych… Mamy nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócimy w to miejsce, jedyne TAKIE miejsce. Atmosfera husa traperskiego przy ogniu wesoło trzaskającym z piecyka jest nie do zapomnienia.

W drodze powrotnej już szliśmy we mgle, trzymając się wybrzeża. Po raz kolejny musieliśmy przekraczać Revelvę – poziom wody w rzece był dość wysoki z powodu roztopów i opadów deszczu, co wykluczało przejście w kaloszach suchą nogą, ale że już wracaliśmy do Stacji, nikt się tym nie przejmował.

Pin It

2 komentarze do “Pożegnanie z Hytteviką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.