„Polar Pioneer” płynie na Południe

Ten moment kiedyś w końcu musiał nadejść – w nocy 15 września z portu w Gdyni wypłynął statek „Polar Pioneer”, który nieustannie kieruje się na południe. Do Szetlandów Południowych powinien dotrzeć pod koniec października.

Podobnie jak w zeszłym roku, również w tym transport do Stacji będzie realizowany przez statek „Polar Pioneer”. Jedyna i zasadnicza zmiana jest taka, że zarówno grupa letnia, jak i zimowa lecą samolotem do Ameryki Południowej i dopiero tam wsiadają na pokład płynącego z Polski statku. Co prawda ominą ich rozkosze prawie 40 dniowego rejsu, ale za to będą mieli więcej czasu na szkolenia i spokojne pozałatwianie wielu spraw przed wyprawą, którego nam tak brakowało.

Kolejną zmianą i to na dobre, jest wcześniejsze zatrudnienie kierownika kolejnej wyprawy przez Instytut – dzięki temu jest szansa na lepszy przepływ informacji i dopilnowanie wielu rzeczy. Również każdy z nas jest w stałym kontakcie e-mailowym ze swoim następcą lub następczynią, więc część ważniejszych informacji możemy przekazać drogą elektroniczną (nie wiemy jeszcze ile będziemy mieli czasu na rozładunek statku i przekazanie obowiązków).

Z informacji, które do nas napływają, wiemy, że nowa grupa przeszła już wszystkie szkolenia i teraz usiłują się pakować, co, jak wiecie, jest dość sporą operacją logistyczną. Ciekawie śledzi się te przygotowania – w końcu rok temu to my przechodziliśmy tę samą drogę i odczuwaliśmy te same emocje w związku ze zbliżającą się przygodą.

Statek powinien dotrzeć do Stacji pod koniec października. Po rozładunku i wymianie grup zimujących… wracamy do domu. Dziwnie to brzmi, ale mamy jeszcze trochę czasu, żeby się do tych słów jakoś ustosunkować. Z jednej strony się cieszymy, bo tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi. Ale z drugiej jest nam smutno, choć wiemy, że z tym smutkiem niewiele można zrobić. Trzeba go będzie jakoś przeżyć (co wcale jednak nie było takie łatwe po powrocie z naszej pierwszej wyprawy na Spitsbergen).

Większa część naszej grupy zimującej planuje zwiedzanie i egzotyczne wojaże po Ameryce Południowej. My z Piotrkiem planujemy od razu wracać do domu – za dużo emocji do przetrawienia, a co za dużo, to niezdrowo. Cieszę się, że po powrocie akurat wpadniemy w jeden z milszych dla mnie okresów w roku, czyli jesień i zimę, a wraz z nimi Święta. Będzie czas nadrobić wszystkie zaległości towarzysko-rodzinne, a różnice temperatur nie będą takie szokujące. Jedynym mankamentem jest krakowskie powietrze, do którego znów trzeba się będzie przyzwyczaić.

Przez całe zimowanie część osób skrupulatnie zapisuje ile jeszcze dni zostało do końca – jedni skreślają dni w kalendarzach, inni zapisują na tablicy w kuchni. Teraz do tego doszło obserwowanie w Internecie, gdzie akurat znajduje się statek. My z Piotrkiem po doświadczeniach jednego zimowania bardziej na luzie do tego podchodzimy, choć nam z pewnością jest tutaj łatwiej, bo jesteśmy we dwoje.

„Polar Pioneer” aktualnie jest w Bremerhaven, jego trasę możecie śledzić na Marine Traffic.


Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach?

Zapisz się do newslettera

 

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.