Płetwonodzy goście

Być może to zasługa lekkiej zimy, ale ostatnio w okolicy Stacji, jak na tę porę roku, wręcz zaroiło się od ssaków płetwonogich.

Na Jedynce można było spotkać słonie morskie, tuż przy Stacji na mszarniku przesiadywały uchatki antarktyczne, a w okolicy Lodowca Ekologii wylegiwały się foki Weddella.

Uchatki są bardzo czujne – może się wydawać, że smacznie śpią, ale wystarczy jeden niepokojący dźwięk i już bystro rozglądają się na boki. A kiedy trzeba, przyjmują bojową pozycję, zaś te bardziej śmiałe – podbiegają do intruza, szczerzą zęby i warczą. Jednak często taka postawa diametralnie się zmienia, kiedy uchatka stwierdzi, że intruz jest jednak za duży i zbyt przerażający (wyobrażam sobie, że mogą tak o nas myśleć), a wtedy z podkulonym ogonem spiesznie się oddalają i wydają dźwięki przypominające skomlenie psa.

Foki Weddella, które tak uwielbiam i mogę na nie patrzeć godzinami, to zupełne przeciwieństwo i pełzająca słodycz. Leżą rozkosznie wyciągnięte na brzegu i praktycznie zawsze mają taki wyraz pyszczka jakby się uśmiechały. Generalnie są na wiecznym luzie. Jak się podejdzie bliżej, podniosą głowę i z lekkim niepokojem w oku będą śledzić zbliżający się obiekt, ale chwilę później znów wracają do drzemki. I tylko co jakiś czas otwierają oczy, lekko podnoszą głowę, a wyraz pyszczka mają taki jakby mówiły „no, nieee…. dalej tu jesteś?”. Są spokojne i bardzo łagodne. Nie zaobserwowaliśmy też, żeby wydawały jakieś charakterystyczne dźwięki, z wyjątkiem czegoś, co przypomina czkawkę o dużej częstotliwości.

Staramy się nie podchodzić zbyt blisko do zwierząt, a w ich obecności zachowujemy się w miarę cicho, żeby nie zakłócać ich spokoju. W końcu to my jesteśmy tutaj gośćmi. Choć czasami bardzo kusi, żeby je pogłaskać 😉

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.