Pierwsze dni w Stacji

Zakończenie rozładunku statku było początkiem kolejnych prac w Stacji na wielu frontach, a także urządzania się w naszym nowym domu.

Po odpoczynku i lekkim ochłonięciu z nadmiaru emocji przystąpiliśmy do porządkowania miejsc pracy po naszych poprzednikach i wdrażaniu się do nowych obowiązków oraz gruntownych porządkach zarówno w głównym budynku Stacji, jak i domkach letniskowych, które chcieliśmy przygotować na przyjęcie kolejnych naukowców, którzy już niedługo nas odwiedzą (wśród najciekawszych znalezisk w czołówce znajdują się duży worek z włosami oraz odżywka pielęgnacyjna dla… koni do grzywy i ogona. Lista jest nadal otwarta, bo jeszcze nie do wszystkich zakamarków udało nam się dotrzeć :P)

Równolegle, cały czas rozpakowujemy paczki, które z dużej hali magazynowej są następnie przewożone lub przenoszone do Stacji czy hali agregatów w zależności od swojego miejsca przeznaczenia. W tym przypadku choć sterta pudeł, które widzieliście na filmie, stale maleje, jeszcze sporo pracy przed nami.

Praca wre też w innych budynkach Stacji – w hali agregatów cały czas trwają prace remontowe, sprawdzamy też stan techniczny naszego sprzętu jeżdżącego i pływającego (prę dni temu pływaliśmy jednym z nowych zodiaków po Zatoce, żeby go przetestować).

Obchodziliśmy też w Stacji dwa ważne święta – 1 listopada w Dzień Wszystkich Świętych odwiedziliśmy grób Włodzimierza Puchalskiego (o tym szczególnym miejscu napiszemy w osobnym wpisie), ale niestety wiatr wiał tak mocno, że nie udało nam się zapalić znicza pomimo tego, że osłanialiśmy go całą grupą (o tym jak spędzaliśmy ten dzień na Północy możecie poczytać tutaj).

Natomiast 11 listopada, Dzień Niepodległości, uczciliśmy wywieszeniem nowej flagi na maszcie przed Stacją oraz uroczystą kolacją.

Oprócz tego zaczęliśmy zaplanowany przez kierownika cykl szkoleń. Niedawno odbyło się jedno z nich z przepisów ppoż poprowadzone przez Damiana, zawodowego strażaka, a wczoraj mieliśmy testowy alarm przeciwpożarowy. Wypracowanie właściwych zachowań w przypadku pożaru w takim miejscu jak stacja polarna jest niezbędne, o czym wszyscy przekonali się po katastrofie na brazylijskiej stacji Ferraz.

Usystematyzowaliśmy też nasz tygodniowy grafik – o 8:00 jest śniadanie (do moich obowiązków m.in. należy pomoc Asi, naszej kucharce, przy przygotowywaniu posiłków, więc dla naszej dwójki dzień pracy zaczyna się o 6:30 i niestety najpóźniej się kończy), o 14:00 obiad, a kolacja o 19:00. Pracujemy 6 dni w tygodniu, w sobotę po obiedzie i niedzielę jest czas wolny. Sobotnie popołudnia zazwyczaj są przeznaczone na imprezy, na których, mamy nadzieję, od czasu do czasu będą się pojawiać goście z okolicznych stacji badawczych, a niedziele każdy spędza według własnego uznania. Jest to też okazja do wyjść w teren, gdyż w ciągu tygodnia ze względu na natłok zajęć jest to bardzo trudne (nie dotyczy to osób pracujących w terenie). Oprócz tego część zimowników i parę osób z technicznej grupy letniej ma całonocne (od 21:00 do 7:30) dyżury w hali agregatów.

Na razie jesteśmy więc dość zmęczeni i zabiegani, ale w końcu po to tutaj jesteśmy, żeby zrobić kawał dobrej roboty 😉 Miejsce zachwyca i tego zachwytu na pewno nam nie zabraknie do końca zimowania.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.