Odwiedziny na Ferrazie

Po raz kolejny odwiedziliśmy naszych przyjaciół ze stacji brazylijskiej Comandante Ferraz. Tym razem, korzystając z pięknej pogody, udało się zrobić więcej zdjęć z okolicy samej stacji.

Podstawowe informacje o stacji brazylijskiej możecie znaleźć w jednym z naszych poprzednich wpisów. Kto czytał, ten wie już jak tam można trafić, jaka jest najbardziej znana brazylijska potrawa narodowa czy dlaczego Brazylijczycy planują budowę nowej stacji. Tak więc o tym już pisać nie będziemy.

Jak już pewnie wiecie, „pozbyliśmy się letników”, czyli tydzień temu rozpoczęliśmy zimowanie. „Pozbyliśmy się letników” piszę w cudzysłowie, bo jest to jedno ze standardowych i w sumie stereotypowych powiedzeń, które wygłaszają zimownicy na obu polskich stacjach, kiedy grupy letnie wracają do Polski. Jest wtedy mniej zamieszania, można spokojnie skupić się na swojej pracy, ale to określenie, przynajmniej w naszym przypadku, nie ma negatywnego wydźwięku, bo letników zarówno na Północy, jak i Południu wspominamy bardzo miło (tu sypie się deszcz pozdrowień dla tych, którzy czytają ten wpis, a z którymi mogliśmy się spotkać latem w tych obu niezwykłych miejscach).

Natomiast nasi brazylijscy koledzy już od marca „mają spokój” z letnikami (okazało się, że u nich też to powiedzonko ma się dobrze), tak więc na ostatniej imprezie spotkały się już dwie grupy zimujące i właściwie było jak w domu u dobrych znajomych.

Korzystając z ładnej pogody udało nam się zobaczyć okolice stacji – kiedy nieśmiało zapytaliśmy, czy możemy się przejść, nasz kolega Couthino zaproponował, że nas oprowadzi, po czym okazało się, że wcale nie chodzi o spacer i zaczęła się zabawa (zdążyło już spaść trochę śniegu):

W naszej Stacji niestety nie mamy takiego sprzętu (na stanie są 2 nowe skutery śnieżne, do których śmieją nam się oczy), więc przypomniał, oj przypomniał się Hornsund, i nasze skuterowe eskapady po okolicy.

Odwiedziliśmy cmentarz, zobaczyliśmy trochę sprzętów pomiarowych i byliśmy w pięknej części wybrzeża nazywanego „plażą” ze względu na łagodne ukształtowanie terenu, w którym podobno jest przejście do 3 wymiaru. Nam nie udało się nigdzie przejść, ale podejrzewam, że to dlatego, że kiedy wszyscy jak Pan Bóg przykazał zostali w stacji, żeby napić się z gospodarzami, nam się zachciało jakichś spacerów po okolicy.

Stacja jest zasilana przez 3 agregaty prądotwórcze, które mieszczą się w 3 osobnych kontenerach – jest to bezpieczne rozwiązanie zastosowane tutaj po tragicznym pożarze stacji w 2012 roku. Nasze agregaty mieszczą się w olbrzymiej hali, w której znajdują się też pomieszczenia o innym przeznaczeniu, a względy bezpieczeństwa przewidują nocne dyżury przy pracujących urządzeniach (dyżury na agregatach zasługują na osobny wpis, który ukaże się niebawem).

O ile my z naszego brzegu widzimy tylko Stację Ferraz, o tyle nasi brazylijscy koledzy mają szersze horyzonty – po wyjściu na jedno ze wzniesień widać nie tylko „Arctowskiego”, ale też stację peruwiańską Macchu Picchu (jest to stacja letnia; w tym roku ze względów finansowych nikt do niej nie przyjechał. Podobnie jest z kontenerem mieszkalnym należąym do Ekwadoru, który znajduje się niedaleko Stacji Ferraz).

Spacer zakończył się zwiedzaniem magazynów, oczyszczani ścieków i warsztatów mechanicznych – wszędzie panował nienaganny ład, który tylko nas zainspirował do dalszych porządków w naszej Stacji. Natomiast widać, że sama placówka jest świetnie dofinansowana i zarządzana, nie mówiąc już o zapatrzeniu (zimą świeże warzywa i owoce są zrzucane z samolotu na spadochronie).

Prognozy na kolejne dni wróżą sztormy i opady śniegu, ale mamy nadzieję, że jeszcze przed zamarznięciem Zatoki Admiralicji uda nam się spotkać z naszymi przyjaciółmi ze Stacji Ferraz.

Pin It

3 komentarze do “Odwiedziny na Ferrazie

  1. Witam,
    czy moglibyście rozwinąć myśl „W naszej Stacji niestety nie mamy takiego sprzętu (na stanie są 2 nowe skutery śnieżne, do których śmieją nam się oczy)”?
    Czy nasza stacja według Was jest dobrze dofinansowana, zarządzana? Pytam, również w kontekście innych stacji. Ferraza pewnie jest perełką….

    • Na pewno widać zmiany na lepsze w Arctowskim. Ciężko porównywać nam się do Ferraz (i pewnie wielu innych) bo jest to stacja wojskowa. Trzeba też wziąć pod uwagę ile kosztuje transport z Polski, a ile z Ameryki Południowej.
      Dużo zależy też od konkretnej wyprawy. Są takie które zepsują sprzęt i wyjadą, a potem niech martwią się kolejni…

    • No właśnie nie chcieliśmy, żeby wpis miał charakter pejoratywny, więc celowo nie porównywaliśmy obu stacji, bo właściwie nie ma czego porównywać… Widać, że stacja brazylijska jest świetnie dofinansowana, wczoraj np. obserwowaliśmy krążący nad Zatoką Admiralicji samolot, który zrzucał Brazylijczykom ładunek ze świeżymi warzywami i owocami. My niestety nie możemy liczyć na coś takiego. Sprzęt ciężki, którym dysponujemy w naszej stacji (ciągnik, ostrówek czy PTS) lata świetności dawno mają już za sobą. Nie chcę się jednak skarżyć, ani narzekać – pozostaje tylko mieć nadzieję, że ktoś w końcu doceni potencjał tego miejsca i znajdą się pieniądze na jego gruntowną modernizację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.