Młodzież listy pisze… do Hornsundu też :)

Pisaliśmy już o listach i kartkach, które dostaliśmy od uczniów jednej ze szkół biorących udział w projekcie EduScience. Dobrze, że zainteresowanie jest nie tylko wśród uczniów tych szkół. Dostajemy też e-maile od dzieci znajomych, które regularnie czytają nasz blog :)

Najpierw napisała do nas Martynka, pisząc że otrzymała w szkole piątkę, pokazując na lekcji zdjęcia i filmiki z naszego bloga. Miło coś takiego przeczytać. Potem napisała do nas Oliwia. Podziękowała za lekcję, którą przeprowadziliśmy z Dagmarą dla Szkoły Podstawowej nr 62 z rodzimego Krakowa. Dagmara napisała o tym tutaj.

Z kolei Pan Jerzy Sacewicz, Zimownik I Wyprawy Polarnej w latach 1978/79 przesłał nam kopię listu od Izy z Kędzierzyna-Koźla, który dostał będąc na Stacji przed 35 laty. Oto jego fragmenty:

„Adres Spitsbergenu usłyszałam w „Kawiarence Pod Globusem” (Klub Sześciu Kontynentów – Kawiarenka Pod Globusem program emitowany TVP w latach 1969-88 w przyp. autora). Napisałam tutaj, bo uważam, że przez tyle miesięcy musicie tęsknić za ciepłym słońcem i Polską. Ogromnie Wam współczuję przebywać w takim zimnie, ale i zazdroszczę. Oglądać białe niedźwiedzie, morsy, foki. Fokę widziałam tylko w ZOO. Jestem uczennicą klasy siódmej i interesuje mnie przyroda. Moim ulubionym przedmiotem jest biologia. W domu mam wiele książek o przyrodzie i życiu zwierząt na różnych kontynentach. Najmniej mam wiadomości o Antarktydzie, Norwegii i Spitsbergenie. Dlatego chciałabym za Waszym pośrednictwem dowiedzieć się więcej o żyjących tam zwierzętach i przyrodzie.(…)”

Poniżej fragmenty z listu napisanego w odpowiedzi przez Pana Jerzego:

„Hornsund dn. 27 stycznia 1979 r.

Droga Izo!

Zapewne już zwątpiłaś, że otrzymasz od nas z dalekiej północy jakąś wiadomość, ale muszę Cię poinformować, że tutaj na Spitsbergenie w fiordzie Hornsund nad Zatoką Białego Niedźwiedzia nie mamy stałej poczty, a korespondencja do nas dociera tylko przy okazji wizyt gości norweskich.(…)

Na miejsce, do Zatoki Białego Niedźwiedzia dotarliśmy 28 czerwca 1978. Pogodę zastaliśmy przepiękną, świeciło słońce, a góry pokryte były śniegiem.(…)

Na Spitsbergenie jest bardzo dużo przeróżnych ptaków: mewy-larusy, traczyki, wydrzyki, brodźce, kaczki, gęsi, papagaje, rybitwy, pardwy (jedyne, które zostają na zimę), fulmary i inne.(…)

Wydrzyki atakują tylko te ptaki, które mają w swoim dziobie pożywienie. Gdy podchodzi się do gniazda Wydrzyków, to samczyk atakuje intruza, a samiczka przedstawia istny cyrk, udaje chromą, nie żywą, lub udaje, że ma złamane skrzydło, przewraca się piszcząc, a nawet wydają głos podobny do płaczu dziecka. Wszystko robi po to, aby zwrócić na siebie uwagę, a równocześnie odwrócić od gniazda. Robi to tak długo, aż odprowadzi intruza od gniazda na bezpieczną odległość.(…)

Lisy w okresie lata mają barwę szaro – brunatną lub nawet czarną, a od września przechodzą w kolor biały lekko srebrzysty. Latem są one płoche i bardzo trudno je dostrzec. Żywią się upolowanymi ptakami i ptasimi jajkami skradzionymi z gniazd. Całe lato polują, a nadmiar pokarmu chomikują (dołują), zakopując w różnych miejscach i w ten sposób robią zapasy jedzenia na zimę. W okresie zimy, po odlocie ptaków są bardziej śmiałe. Mają wspaniały węch, słaby wzrok i dobry słuch. Przychodzą do naszego budynku na dokarmianie, a pięć z nich stale rezyduje w pobliżu naszej bazy. Tak się do nas przyzwyczaiły, że jedzą nawet z ręki. Jeden z nich, my go nazywamy gospodarz, wchodzi nawet do środka do pokoi i świetlicy.(…)

Pierwszy niedźwiedź polarny zjawił się na terenie naszej bazy w dniu 27 listopada 1978 r., Chociaż w tym czasie chodziliśmy z bronią i co najmniej w dwie osoby, to zaskoczenie było pełne. W ostatniej chwili niedźwiedź wyszedł od strony drzwi wejściowych naszej bazy i zaatakował meteorologa, przewrócił go i zaczął szarpać zębami. Meteorolog broniąc się uderzył go w pysk, ale niedźwiedź zębami chwycił go za rękę rozszarpując nadgarstek. W tym momencie inny kolega dwoma strzałami odstraszył napastnika.(…)

W tych niezwykle ciężkich i groźnych warunkach, musimy codziennie pracować nawet po kilkanaście godzin na dobę, niezależnie od warunków atmosferycznych. Są tu silne wiatry przekraczające 30 m/sek (108 km, /godz), mgły sztormy, zamiecie śnieżne itp. Mieszkamy od najbliższej osady ludzkiej ponad 100 km. oczywiście w linii prostej, żeby tam dotrzeć drogą lądową to trzeba zrobić ok. 400 km. omijając różne przeszkody jak fiordy, lodowce, lodospady, pola firnowe, góry itd. Jesteśmy tu zdani wyłącznie na własne siły.(…)

Część jedzenia, ciepłych ubrań, broń, przenośną radiostację schowaliśmy do odległego od nas o 1, 5 km. domku traperskiego, aby w razie pożaru lub innego nieszczęścia mieć pewną rezerwę na przetrwanie. Przez okres 3-ch miesięcy spaliśmy w namiotach, a już w sierpniu były temperatury ujemne, a na początku września przy gruncie było –18 st. C. Teraz z utęsknieniem oczekujemy pierwszego brzasku słońca po ciemnej nocy polarnej, ma to nastąpić 12 lutego.(…)”

Pin It

4 komentarze do “Młodzież listy pisze… do Hornsundu też :)

  1. Mam pytanie, co w sytuacji gdyby pilnie potrzebna była pomoc medyczna? W jakim czasie może się zjawić pomoc?

    • Śmigłowiec z Longyearbyen leci ok. 1 godzinę. Na Stacji jest ambulatorium, AED, w Gdańsku mieliśmy bardzo fachowe szkolenie pomocy przedmedycznej. Marta umie robić zastrzyki 🙂

  2. Chciałem tutaj podać pewną poprawkę. Trzeba Koniecznie spojrzeć na daty kiedy to było pisane. W roku 1979 były zupełnie inne możliwości techniczne. Helikoptery wtedy nie mogły latać przy wietrze przekraczającym 20 m/sek. W pierwszych ekspedycjach obowiązkowo uczestniczył lekarz chirurg, gdyż na ewentualną pomoc, przy nie sprzyjających warunkach można było dość długo czekać. Ponad to międzypaństwowe umowy zobowiązujące do nagłej pomocy powstały później.
    Jerzy Sacewicz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.