Majówka

Majówka to rzecz święta i nawet na takim końcu świata jak nasz o niej nie zapomnieliśmy. Mieliśmy może ciut bardziej ograniczone możliwości wyjazdowe i pogodowe, ale i tak było sympatycznie.

Zarówno wyjście w teren, jak i polska tradycja grillowania nam nie wyszły, bo pogoda pokrzyżowała plany (nawet zdjęcia z latawca nie wyszły, mimo że latawiec dzielnie latał, bo pięknie wiało). W tej części świata wszystko zwala się na pogodę i wszystko od niej uzależnia, bo jest bardzo kapryśna, dynamiczna i zawsze potrafi zaskoczyć. Ale z drugiej strony uczy niesamowicie pokory wobec przyrody, bo kiedy się nie da czegoś zrobić w terenie ze względu na warunki, to znaczy, że naprawdę nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić (w Polsce by się powiedziało a przeleje, zaraz się rozpogodzi i działamy). Ale za to później już na pogodę się nie narzeka i przyjmuje ją z całym dobrodziejstwem inwentarza (tego nauczył nas pobyt na Spitsbergenie; po powrocie już nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego inni tak jęczą na pogodę i te jęki były dosyć męczące).

Święto Pracy uczciliśmy godnie, tzn. nie robiliśmy nic. Niedziela to dzień wolny od pracy, przeznaczony na swoje prywatne sprawy, czytanie książek, telefon do rodziny czy szydełkowanie. Więc wszyscy czytali, dzwonili i szydełkowali.

W Święto Flagi stanęliśmy na wysokości zadania, bo na maszcie przed Stacją zawisła nowa flaga (obecność polskiej flagi na maszcie jest bardzo ważna; jesteśmy tutaj u siebie, gdyż na terenie Stacji obowiązuje prawo polskie i warto to podkreślać. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt jak mocno inne stacje demonstrują swoją przynależność narodową).

Z flagami polskimi generalnie mamy tutaj problem, bo ze względu na silne wiatry bardzo szybko się niszczą, a wiszą na maszcie przez cały czas. Na szczęście mamy kilka na wymianę. Flag innych narodowości to aż tak bardzo nie dotyczy, ponieważ są wywieszane jedynie podczas wizyt obcokrajowców w Stacji.

Natomiast 3 maja zmobilizowałyśmy z dziewczynami męską część załogi, żeby się nieco ogarnęła i zorganizowałyśmy uroczystą kolację z okazji Święta Konstytucji. Nie zabrakło również pysznego ciasta, które zrobiła Asia, a wieczorem wspólnie obejrzeliśmy film.

Naszą świecką tradycją stało się zapisywanie menu na dany dzień na tablicy w kuchni. Kreatywność nas nie opuszcza, a osoby sprawujące dyżur w kuchni prześcigają się w pomysłach (na jednym ze zdjęć możecie zobaczyć efekt takiej radosnej twórczości).

 

Pin It

2 komentarze do “Majówka

  1. Nie mòwi się „nie robiliśmy nic” tylko ” robiliśmy nic”. Brzmi lepiej. Tę zasadę stosuje u mnie w pracy mój szef tzn. Mówi, przyznaje nam podwyżkę w wysokości 0% zamiast podwyżek nie będzie . I wszyscy zadowoleni?. Teks fajny, no dobrze,że chlopaki się wreszcie ogarneli. Trzymać ich krótko!?

    • Haha 😀 tak jak się śmialiśmy w jednej firmie, w której pracowałam w Krakowie, że stosują tzw. „awans po krakowsku” – awansujesz, mądrzej się nazywa, a obowiązków dwa razy tyle i pensja prawie taka sama jak wcześniej. Ale pracownik nie możne powiedzieć, że nie doceniają jego pracy, bo w końcu dostał awans, prawda? 🙂 Ale to oczywiście tak dla śmiechu, bo wspomnianą firmę bardzo ciepło wspominam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.