Hornsundzkie pomidory

Pewnie niektórzy z Was pamiętają wpis o naszym ogródku, który Piotrek z Mirkiem założyli na początku nocy polarnej w jednym z pokoi w Stacji. Teraz rosną tam… pomidory!

Ponieważ zasadzona na samym początku bazylia i pietruszka pięknie wyrosły, pokusiliśmy się na ambitniejsze wyzwanie – Piotrek kupił nasiona pomidorów i zamówił do Longyearbyen (dostaliśmy je wraz z pozostałą pocztą, którą przywieźli nam goście w czasie jednej z wizyt). Zasadził, regularnie podlewał – jest, udało się! Po pewnym czasie w ogródku wyrósł istny gąszcz, a my regularnie go doglądaliśmy stale zadając sobie pytanie, czy doczekamy się pomidorów…

Co ciekawe, zakupione nasiona były mieszanką rożnych roślin, więc podczas gdy na jednym krzaku grzecznie rosły pomidory koktajlowe, na drugim pojawił się olbrzymi pomidor malinowy, który zdominował cały krzak i był przez wiele tygodni niepisaną ogródkową atrakcją.

Aż w końcu nadszedł czas konsumpcji – pomidory wraz ze swoim wielkim przywódcą, nazwanym przez nas „Ketchupem”, zaczęły dojrzewać. Jako przystawkę zrobiliśmy pizzę, nie zabrakło też prezentacji o życiu „Ketchupa”, którą przygotował Darek.

Pomidory były przepyszne – nikt się nie spodziewał, że uda się nam je wyhodować. Na wczorajszym śniadaniu wielkanocnym też nie zabrakło tego rarytasu. A ponieważ na krzaczkach zostało jeszcze kilkanaście dojrzewających owoców, nie musimy się jeszcze na dobre żegnać ze smakiem pomidorów.

To jednak nie koniec 🙂 Zachęceni sukcesem naszego małego ogródka, postanowiliśmy zasadzić pomidory na zewnątrz. Ku naszemu zdumieniu, przyjęły się. Ciekawe tylko, czy doczekamy się owoców?

Pin It

7 komentarzy do “Hornsundzkie pomidory

  1. Uprawa pomidorów w warunkach arktycznych nadaje się do Księgi Guinessa. Może warto pokusić się o taki wpis? Jest to prawdziwa rewelacja w świecie botaniki (ogrodnictwa). Czyżby udało się Wam wyhodować specjalną odmianę pomidora, co to nie boi się mrozów, śniegu i wichury? Co tam jakieś prace badawcze, laboratoria itp. Wystarczyły lampy sodowe. Brawo! 🙂

    • Oświetlenie jest bardzo ważne. W naszym ogródku odpowiednie światło zapewnia lampa sodowa 400W. Oczywiście krzaczek pod masztem to prima aprilisowy żart 🙂 Zrobiliśmy go z wyciętego pomidora z naszego ogródka, który już nie owocował 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.