Wielkanoc w Arctowskim

Chociaż Święta za nami i mentalnie przygotowujemy się już do załadunku statku Polar Pioneer, który na dniach ma do nas przypłynąć, z pewnością jesteście ciekawi jak minęły nam ostatnie dni.

Oczywiście, nie obyło się bez świątecznych porządków, w które zaangażowała się część załogi. Punktem kulminacyjnym było mycie podłogi w mesie, które zrealizowali prawy i lewy szczotkowy oraz operator odkurzacza myjącego. Natomiast z kuchni wydobywały się smakowite zapachy bigosu, bab drożdżowych i mazurków.

W sobotę kolektywnie ozdabialiśmy jajka. I tak powstały pisanki z wyobrażeniami kosmosu, chaty traperskiej wraz z psami, fok Weddella (!), krabów, ryb, świń, esów-floresów i innych, które teraz trudno spamiętać, bo jajka już zostały zjedzone. Wcześniej natomiast pięknie prezentowały się na świątecznym stole i cieszyły oko:

Jajecznie-świątecznie

Stół wielkanocny wyglądał  smacznie i okazale; nie zabrakło na nim tradycyjnych, wielkanocnych przysmaków. Królował żurek i Piotrowy chleb na zakwasie oraz ćwikła i wędzone przez naszą kucharkę Asię swojskie wędliny.

Nie mogło też zabraknąć domowego akcentu, więc pojawiła się i pascha, którą zawsze robię na Wielkanoc. Tu zniknęła jeszcze szybciej niż w domu, więc zdjęcie już dawno należy do archiwalnych (w przeciwieństw do makowca, który nieśmiało ukrywa się w magazynie):

Pascha w towarzystwie makowca

Niestety, choć drugiego dnia Świąt nie odwiedzili nas żadni goście (co też jest tradycją tego miejsca, ale ze względu na zbliżający się załadunek ciężko nam było zaplanować czas. Natomiast tradycja Śmigusa-dyngusa była obchodzona godnie i z przytupem), zaraz po Wielkanocy (kiedy w Krakowie obchodzi się Rękawkę, ehhh..) przyleciał śmigłowiec chilijski i przywiózł… pocztę! Po tym jak zdążyliśmy już na nich napsioczyć, było to bardzo miłe zaskoczenie. Zwłaszcza że dostaliśmy 2 kartki od naszych znajomych. Nieważne, że obie zawierały życzenia bożonarodzeniowe – ich przeczytanie było dla nas wielką radością i bardzo miłym akcentem przed zimowaniem.

Kartki świąteczne!

Korzystając z tego, że piloci weszli na chwilę do Stacji na kawę, nie omieszkaliśmy sfotografować się ze śmigłowcem, który pozostawiony samopas i z otwartymi drzwiami wręcz zachęcał do tego typu akcji:

PS. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak spędzaliśmy Wielkanoc na Dalekiej Północy, zachęcamy do lektury tego wpisu

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *